Wyprawa do Jaroslavic - 24-25.05.2019

W dniach  24 – 25 maja 2019 r., licząca 43 osoby grupa Rudniczan przebywała na kolejnej już rudnickiej wyprawie do Jaroslavic – niewielkiego miasteczka na Morawach – rodowej siedziby oraz miejsca pochówku  Ferdynanda hrabiego Hompescha von Bollheim. Już kolejny raz perfekcyjnym organizatorem wycieczki był radny rudnicki – p. Marian Pędlowski. W wycieczce wzięli udział członkowie Towarzystwa Miłośników Ziemi Rudnickiej, Klubu Seniora w Rudniku nad Sanem, grupa harcerzy ze Stowarzyszenia Skaufort, a także przedstawiciele koszykarzy - mistrzowie wyplatania z naszego miasta. Udało się zrealizować dość bogaty - jak na tak krótki dwudniowy czas wycieczki - program.

Grupa wyjechała 24 maja - w  piątek, bardzo wcześnie, o 3-ciej godzinie nad ranem. Mocno deszczowa aura nie nastrajała optymistycznie, lecz już o godzinie 11-tej, w pełnym słońcu wycieczka dotarła na miejsce do Jaroslavic.  Jest to cicha niewielka miejscowość leżąca zaledwie o około 3 km od granicy austriackiej. Malownicze domki rozciągnięte wzdłuż głównej ulicy tulą się do wzgórza górującego nad okolicą i wynoszącego imponującą sylwetkę zamku. Kremowe, kilkupiętrowe ściany budowli z charakterystycznym stromym, czerwonym dachem, przyciągają wzrok i emanują magnetycznym urokiem. Tutaj, przed budynkiem miejscowych władz, oczekiwała na nas tłumaczka języka czeskiego – sympatyczna p. Sławomira.

Po krótkim relaksie i wizycie u p. starosty Petra Zalesaka, wycieczkowicze rozstawili na miejscowych plantach rudnickie koszykarskie wyroby z nadzieją zainteresowania artystycznym i wikliniarskim rzemiosłem miejscową ludność. Pokaz wyplatania oraz ekspozycja naszych koszyków trwała około 2 godzin. Po obiedzie grupa udała się do miejscowego, niemalże przylegającego do zamku kościoła, gdzie kapelan rudnickiej wycieczki - ks. Wiesław Żmija, na co dzień  proboszcz parafii p.w. św. Franciszka w Sosnowcu - odprawił mszę świętą. Specjalnie na tę okazję przybył z sąsiedniej wioski miejscowy ks. proboszcz i otworzył kościół, gdyż na co dzień, a także przez trzy niedziele w miesiącu kościół nie jest używany.

Po mszy, już późnym popołudniem miała miejsce degustacja miejscowych win. Rejon Jaroslavic jest znanym na Morwach ośrodkiem produkcji kilkunastu gatunków wina. Rokrocznie odbywa się tutaj konkurs winiarski, na który przyjeżdża kilkudziesięciu morawskich producentów tego szlachetnego trunku walcząc o złoty medal - najwyższe trofeum w tej branży. Niezwykle ceniony wśród mieszkańców regionu medal nie tylko przynosi zaszczyt zdobywcy, ale też jest najlepszą reklamą i gwarancją najwyższej jakości i wybornego smaku wina. Wśród mieszkańców Jaroslavic i okolicy chyba nie ma nikogo, kto nie uprawiałby winorośli. Można tutaj zobaczyć całe uliczki winne, gdzie zbudowano niewielkie, zadbane dacze, stojące jedna obok drugiej, z których każda posiada dobudowaną z tyłu charakterystyczną długą piwnicę winną. W letnie popołudnia, zwłaszcza w weekendy, przybywa do Jaroslavic mnóstwo ludzi, także Austriaków, którzy na rowerach jadą tu – z zagranicy. Miejscowi oraz przybyli goście spędzają czas na degustacjach i posiadówkach, na których królują wesołe anegdoty, ciekawe historie i dowcipy, a czeskie, klimatyczne piosenki dopełniają tej wyjątkowej atmosfery.

Również i Rudniczanie mieli możliwość poznać urok tego miejsca, korzystając  ze znajomości z historykiem dr Martinem Markelem - pracownikiem Uniwersytetu Masaryka w Brnie. Dr. Markel podziela rudnickie historyczne pasje i wielokrotnie pomagał naszym badaczom w zdobywaniu wiadomości o Ferdynandzie Hompeschu. Jako potomek  jaroslavickiej rodziny jest on także wielkim znawcą oraz entuzjastą miejscowych tradycji winiarskich i kilkakrotnie zdobywał medale na konkursach tutaj organizowanych. Właśnie w jego posiadłości, przy zastawionych na wolnym powietrzu stołach, Rudniczanie próbowali rozmaitych i wybornych gatunków wina. Tak miły sposób poznawania miejscowych tradycji niewątpliwie przyczynił się do tego, że nasi  wycieczkowicze obficie zaopatrzyli się w szlachetne miejscowe wyroby branży winiarskiej, zapewne z myślą o tym, aby tę przyjemną atmosferę zanieść na nasze rudnickie, pogodne, sobotnie wieczory, które chętnie spędzamy na zewnątrz wraz z rodzinami przy wspólnym grillowaniu.

I tak właśnie zakończył się pierwszy wyjazdowy dzień.

Następnego ranka po śniadaniu, wycieczkowicze udali się na zamek jaroslavicki, który usytuowany na niewielkim wzgórzu, otoczony z trzech stron murami obronnymi - góruje nad centrum osady i kościołem św. Idziego. Tam oczekiwał już obecny właściciel obiektu, Wiedeńczyk, p. dr Sigurd Hohfellner. Wyjątkowo sympatyczny gospodarz z dumą oprowadzał gości po zamku i opowiadał o jego historii. Zamek jest jednym z największych budowli renesansowych na Morawach. Przebudowany został w stylu barokowym. Niezwykłe wrażenie na zwiedzających sprawia obszerny zamkowy dziedziniec z niegdysiejszą fontanną na środku. Zwraca uwagę charakterystyczna akustyka tego miejsca, która zainspirowała gospodarza i władze Jaroslavic do zorganizowania tutaj kilku koncertów muzycznych. Rudniczanie mogli zobaczyć dużą narożną kaplicę, w której bez mała 150 lat temu, zasiadał Wilhelm oraz jego syn Ferdynand Hompesch wraz z rodziną. Zwiedzano też salę balową oraz komnaty zamkowe, których łączna liczba  równa się  liczbie dni w roku i wynosi 365. Pomieszczenia te aktualnie są zabezpieczone przed zniszczeniem i oczekują na pełną konserwację, jednak może to nastąpić dopiero po zakończeniu procedur sądowych, dających właścicielowi pełne prawo własności. Rudniczanie interesowali się różnymi szczegółami historii i architektury obiektu, a gospodarz cierpliwie i z wdziękiem odpowiadał na pytania. Zamek sprawia niezwykłe wrażenie, przytłacza swoją wielkością, ale też zachwyca kunsztem detali architektonicznych,  które w przyszłości, po     odnowieniu, niewątpliwie rozbłysną pełnią blasku.

Pamiątkowe fotografie naszej grupy wraz z p. dr. Hohfellnerem  i pożegnanie przy bramie zakończyły zwiedzanie tego pięknego obiektu.

Kolejnym i ważnym punktem programu wyprawy była msza święta na cmentarzu. Tam, obok otwartej na tę okoliczność krypty grobowej, w której znajdują się szczątki Ferdynada hr. Hompescha oraz jego rodziny, została odprawiona msza święta – żałobna, w intencji zmarłych. Kapelan wycieczki ks. Wiesław z miejscowym proboszczem koncelebrowali na wolnym powietrzu tę jedyną w swoim rodzaju  najświętszą ofiarę. Na mszy zjawiło się kilka osób z Jaroslavic. Nabożeństwo było wyjątkowe. Przebiegało w niezwykłych okolicznościach i z pewnością pozostawi niezatarty ślad w pamięci uczestników.

Po mszy, wewnątrz  krypty, ks. Wiesław i miejscowy proboszcz odmówili krótką modlitwę za zmarłych. Chętni mogli zejść na dół do miejsca spoczynku rodziny Hompeschów i bezpośrednio zetknąć ze znajdującymi się tam artefaktami. Miejsce to zmusza każdego do refleksji nad kruchością człowieka, ulotnością życia, jego sensem i wartością, ale też pozwala z większym dystansem pomyśleć o historii Europy, czasem splątanej, nie zawsze do końca rozumianej, ale przecież będącej także wspólnotą cywilizacji i kultury naszych narodów.

Na powierzchni, na płycie krypty, harcerze złożyli uroczyście wiązankę kwiatów i zapalili znicze. Wykonano jeszcze kilka pamiątkowych zdjęć i grupa z Rudnika w zadumie opuściła cmentarz. Były to już ostatnie chwile spędzone w Jaroslavicach.

Po obiedzie, pełni wrażeń, trochę zmęczeni, ale zadowoleni Rudniczanie wyruszyli w drogę powrotną, aby po północy dotrzeć do naszego rodzinnego miasta.

Pozostaną w pamięci wrażenia, wspomnienia miłych chwil, może refleksja, a może także wiedza na temat kilku faktów z historii.

Kto wie, może w przyszłości spotkamy się jeszcze na podobnej, równie ciekawej wyprawie…?

Janusz Chmiel